Gdzie warto jechać rowerem? Tak sobie ostatnio myślałem, gdzie by się tu wybrać na rowerze? Chciałoby się tu i tam i tam jest fajnie, ale…
No właśnie dylematy zawsze się znajdą, więc najprościej zaplanować wcześniej. A jak po prostu tak wypadnie, że mamy trochę czasu nieplanowanego? Tak było właśnie tym razem, więc opcje były następujące:
Spis treści
Gdzie warto jechać rowerem?
1 Pojechać tam gdzie już byłem
2 To samo co punkt 1 ale inną drogą
3 Pojechać gdzieś indziej
4 Nie jechać nigdzie (nie wchodzi w rachubę)
5 Zrobić coś spontanicznie
I tak właśnie zrobiłem. Jak? Zapakowałem plecak na lekko, kawiarkę, coś na przekąskę, lekka kurtka przeciwdeszczowa i w drogę.
Gdzie warto jechać rowerem?
Odpowiedź na to pytanie będzie będzie różna, bo ile osób tyle różnych zainteresowań. Jeśli lubisz spokój i nie przepadasz za tłumami wyszukaj dróg mniej uczęszczanych a nawet polne drogi skrywają wiele niesamowitych widoków
W każdym miejscu na świecie znajdzie się coś ciekawego, niezależnie gdzie mieszkasz, trzeba tylko otworzyć oczy 🙂
Możesz się doszukiwać widoków a czasami można w trawie znaleźć interesujące rzeczy, chociażby mrówki. Uśmiechasz się co? Widzę, że tak 🙂
Gdzie warto jechać rowerem? Tam gdzie jest cywilizacja
Jeśli jednak wolisz ruch i zwiedzanie miejsc, gdzie spotkasz ludzi to możesz wybrać parki albo muzea. Takie miejsca znajdziesz w każdej okolicy gdzie mieszkasz. Małe miasteczka mają swój urok szczególnie wieczorami. Kręte uliczki i fasady budynków, małe rynki i ludzie.
Każdy rower jest dobry
Do takiego wyjazdu nie potrzeba nic specjalnego o ile jest blisko. Na rowerze gravelowym można przemierzać sporo kilometrów, warto się czasami zatrzymać i oglądnąć się za siebie zrobić fotkę i na szutrowych drogach mknąć dalej. Na górskim rowerze nie pojedziesz bardzo daleko, więc w lesie czy w parku szukaj rzeczy, które Cię otaczają, uchwyć chwile smartfonem. A jeśli Twój rower to zwykły „składak” nie rezygnuj, bo ważniejsze jest poszukiwanie i znajdowanie ciekawych miejsc jak sam sprzęt, który posiadasz. Ciesz się chwilą na rowerze bo nigdy ta chwila nie będzie taka sama.
Spontan
Tak to właśnie wyszło u mnie. Wsiadłem na rower i nie mając jeszcze celu plan rodził się w głowie i na koniec wyszło, że postanowiłem zrobić coś nowego do tego samego celu. Jako że ciekawym miejscem i nie tak odległym jest zamek Lipowiec. Wyruszyłem dzikimi „drogami” przez pola, którymi jeszcze nigdy nie jechałem a gdy na horyzoncie pojawiła się znana mi wieża, więc wtedy powstał cel, który osiągnąłem 🙂
Co w podroży?
Od domu do zamku w najkrótszym wariancje to jakieś 30km, ale że nie była to trasa po prostej wyszło 53km w jedną stronę. Po drodze miałem zagajniki, leśne ścieżki, stawy rybne i Wisłę a na koniec wyjazd na podwórze zamkowe. Ciszę i spokój zagłuszyły jedynie chwile kiedy musiałem wjechać na drogi asfaltowe.
Remont zamku Lipowiec
W plecaku
Nie było ambitnych celów ani konkretnego planu, więc w plecaku też nie było jakiś wyspecjalizowanych rzeczy. Po prostu trochę jedzenia kawa mielona, mleczko i cukier do kawy (obowiązkowo) 😀 szybka zupka garnek 0.7l z palnikiem. Mogłaby być też zwykła kanapka, ale jakoś nigdy za tym nie przepadałem i wole się delektować otoczeniem podczas postoju jedząc. Pewnie się zastanawiasz czemu plecak? Tak wyszło, nie planowałem tej trasy i nie wiedziałem ile konkretnie przejadę. Do końca też nie wiedziałem na jakim rowerze pojadę i zabrałem Dual sporta tak z marszu 🙂
Konkluzja sprawy jest taka, że nie ważny jest posiadany sprzęt, ale chęć poznawania otoczenia.
Wsiadaj na rower i zostań odkrywcą!!